Śpiąca piękność (Sleeping Beauty) - Julii Leigh

Śpiąca piękność (Sleeping Beauty) – Julii Leigh

Śpiąca piękność to opowieść o młodej studentce Lucy, która znajduje niezwykły sposób na dorobienie sobie pieniędzy. Sposób ten wiąże się z oddaniem swojego ciała do dyspozycji obcych mężczyzn, ale nie jest równoznaczny z prostytucją, gdyż zasadą spotkań z owymi osobnikami jest brak penetracji i brak stanu świadomości.

Nasuwa się od razu kilka pytań, czy we śnie, kiedy nie kontrolujemy swojego ciała ani nie jesteśmy świadomi, możemy dopuścić się erotycznych aktów i być w pełni za nie odpowiedzialni. Czy sen jest tutaj zasłoną i ochronną opoką? Czy sen nie jest czasem próbą ucieczki, zamykaniem oczu na oddawanie się perwersyjnym zabawom? Bohaterka zdaje się nie stawiać takich pytań, oddaje swe ciało w pełni świadomie, nie bacząc nawet na to, czy dojdzie do penetracji czy nie (moja wagina nie jest świątynią, mówi). Zależy jej tylko na tym, aby zarobić pieniądze na czynsz, bez względu na koszty uzyskania przychodu. Ciekawi ją jednak, co dzieje się w trakcie tych nietypowych spotkań, gdy klient ma ją do dyspozycji śpiącą i zupełnie bezbronną.

Lucy prowadzi życie pełne wyzwań, pracuje w biurze, w barze, poddaje się eksperymentom medycznym, studiuje, imprezuje, opiekuje się chorym przyjacielem. Praca luksusowej pani do towarzystwa nie jest dla niej czymś niezwykłym, traktuje ją jako dobry sposób na zarobienie całkiem pokaźnych sum, które w efekcie przestaje szanować (paląc banknoty). Nie wiadomo czy robi to dlatego, że nie ceni w ten sposób zarobionych pieniędzy, czy z powodu swojej lekkomyślności. W filmie tym nie poznajemy motywacji bohaterki i jej refleksji, oglądamy wyłącznie działania, reakcje. Nie tylko dla swojego kolegi ze studiów, ale również dla nas jest jak królik doświadczalny. Jest także symbolem współczesnego bezwolnego poddania się każdej możliwej perwersji w imię zysku. Platońskiego pojmowania odrębności tego, co cielesne i duchowe, traktowania ciała jako stanu przejściowego, siedliska pożądliwości, o które nie trzeba się troszczyć.

Jedyne, co bohaterkę przeraża, to śmierć, to czego nie można przekupić, to co nieodwracalne i nieuniknione. Stąd jej krzyk w końcowej scenie, przeraźliwy krzyk, jakby ktoś zadał jej najgorszy gwałt, a przecież to jedynie starzec, który chciał umrzeć u boku młodej, niedostępnej mu już, piękności.

W filmie występuje wiele metafor, sugerujących przemiany we współczesnej kulturze: miłość umiera (śmierć przyjaciela), jest zastępowana przez perwersyjne zabawy, kobieta jako marionetka, seksualna zabawka, która za pieniądze podda się każdej erotycznej manipulacji, sen, a więc pozbawienie świadomości, jako stan przyzwolenia na zło. Wreszcie śmierć, która w naszej kulturze, przepełnionej przyjemnościami, jest spychana poza świadomość, przymyka się na nią wzrok, co przy nagłym przebudzeniu, może dać gwałtowny efekt. Polecam, film inteligentnie wyreżyserowany, z pięknymi zdjęciami o niebiesko-brązowej kolorystyce.